Maciej Czerniak

Alfons w sądzie. Ofiary przed nim drżały

Służba więzienna nadała Yaszarowi Y. przebywającemu za kratami od marca ubiegłego roku status „szczególnie niebezpiecznego”. W sądzie miał wyjątkowo Fot. KWP Bydgoszcz Służba więzienna nadała Yaszarowi Y. przebywającemu za kratami od marca ubiegłego roku status „szczególnie niebezpiecznego”. W sądzie miał wyjątkowo szczelną eskortę. Grozi mu 10 lat więzienia.
Maciej Czerniak

Yaszara Y. na proces prowadzili uzbrojeni antyterroryści. Ma ponad 20 zarzutów.

Całe skrzydło na parterze Sądu Rejonowego w Bydgoszczy zostało odseparowane. W czwartek do hallu przed salą rozpraw nie mógł dotrzeć nikt postronny. Wejścia na korytarz pilnowali ochroniarze sądowi, a dalej siedzącego na ławce szczelnym kordonem otaczali policyjni antyterroryści.

Yaszar Y., 32-letni obywatel Bułgarii od lat mieszkający w Bydgoszczy był strzeżony przez mundurowych pod kolbami pistoletów maszynowych Glauberyt.

Taka ochrona była konieczna, bo to aresztant mający status szczególnie niebezpiecznego.

- Te środki bezpieczeństwa wynikają z przepisów więziennictwa - krótko wyjaśnia prokurator Włodzimierz Marszałkowski, z Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe.

Yaszar Y. jest oskarżony o wywożenie kobiet z Bydgoszczy i okolic do domów publicznych m.in. w Niemczech. Wśród ofiar budził paniczny lęk.

Wyjątkowo groźny alfons

Akt oskarżenia Yaszara Y. to litania win: groźby, zmuszanie do prostytucji, znęcanie się, straszenie. Wabił kobiety urokiem południowca, a potem pokazywał prawdziwą twarz. Wywoził do agencji.

W Bydgoszczy rozpoczął się proces 32-letniego obywatela Bułgarii. Pierwsza rozprawa odbyła się za zamkniętymi drzwiami. To ze względów bezpieczeństwa, ale też z uwagi na świadków. Ich zeznania, które złożyli już w czasie śledztwa przeciw Yaszarowi Y., zawierają wyjątkowo drastyczne opisy praktyk, jakich miał dopuszczać się oskarżony.

Kochanka nie wytrzymała

W areszcie przebywa od marca 2016 roku. Trafił za kraty, kiedy o nielegalnych interesach, jakie prowadził poinformowała policję i prokuraturę jego... partnerka. 28-latka wyznała, że również była ofiarą brutala. Przez kilka lat miał ją bić i zmuszać do uprawiania prostytucji.

Miarka się przebrała, kiedy zagroził, że uprowadzi jej 3,5-letnią córkę.

Po kochance (i jednocześnie ofierze) Y. na policję zgłosiły się kolejne poszkodowane kobiety. Wszystkie zgodnie twierdziły, że panicznie bały się mężczyzny. Prosiły prokuraturę o objęcie ich policyjną ochroną. Opowiadały, że bywało, iż Y. wywoził je do domów publicznych poza granice kraju - do Niemiec, a także podobno do Austrii i Szwajcarii.

Materiał dowodowy zgromadzony przez policjantów Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy i śledczych Prokuratury Rejonowej Bydgoszcz-Południe jest bardzo obszerny. Ustalono osiem kobiet, które zmuszane były przez Bułgara do uprawiania prostytucji. Pokrzywdzone pochodzą z różnych części Polski.

Ponad 20 zarzutów

Od momentu zatrzymania wiosną 2016 roku 32-latek przebywa w areszcie.

- Dotychczas usłyszał ponad 20 zarzutów, związanych m.in. ze zmuszaniem do prostytucji i czerpaniem z tego tytułu korzyści, udzielaniem kokainy, kierowaniem gróźb, namawianiem do składnia fałszywych zeznań, czy ciężkiego pobicia jednej z kobiet - mówi prokurator Włodzimierz Marszałkowski.

„Uroczy” Włoch

Yaszar Y. - jak ustalili śledczy - umiejętnie wybierał i uwodził swoje ofiary nie od razu pokazując swoją prawdziwą twarz.

Polował na kobiety przeszukują internetowe fora i portale randkowe. Przyszłe ofiary poznawał również w jednym z nocnych klubów w Bydgoszczy. Przedstawiał się jako „Luis” lub „Denis” (pisownia oryginalna, red.) i tłumaczył, że przyjechał z Włoch.

- Zapraszał na kawę, do restauracji, regulował rachunki w dyskotece, z czasem zabierał na zakupy do markowych sklepów fundując kosmetyki, perfumy i ubrania. Czasem nawet opłacał wypad do hotelu na wybrzeżu - mówi podinspektor Monika Chlebicz, rzeczniczka prasowa Komendanta Wojewódzkiego Policji w Bydgoszczy.

Zyskiwał zaufanie nie tylko kobiet, ale nierzadko także ich rodziców, którzy mieli nadzieję na lepsze życie swoich córek.

Gdy już w pełni zdobywał zaufanie kobiet, nakłaniał je, by zaczęły się prostytuować. Wykorzystywał przy tym swoją przewagę fizyczną i psychiczną, ich nieporadność. Zastraszał i bił. Zabierał wszystkie zarobione pieniądze i zamykał. Szantażował też ofiary ujawnieniem ich bliskim i znajomym tego, co robią.

Maciej Czerniak

W Gazecie Pomorskiej zajmuję się tematyką kryminalną, policyjną, jestem autorem relacji sądowych. Podejmuję sprawy z kręgu dziennikarstwa śledczego, najczęściej dotyczące tego, co dzieje się na styku władz publicznych z sektorem prywatnym. Z wykształcenia jestem polonistą, a tym, co w mojej pracy najbardziej mnie pociąga i codziennie zadziwia, jest fakt, że najciekawsze historie zawsze pisze życie. Bywają bardziej niezwykłe od scenariuszy filmów. Nie tylko sensacyjnych. Nie zamykam się jednak w tematyce prawno-kryminalnej. Interesuje mnie wszystko, co wiąże się z przemianami społecznymi - od polityki przez prawo do nowych technologii.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.to.com.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.