Beata Modzelewska

Maciej Starczewski - człowiek mediów wszelakich

Maciej Starczewski - człowiek mediów wszelakich Fot. Fot. Archiwum prywatne
Beata Modzelewska

Z przyjemnością piszemy o ludziach pochodzących z naszego regionu, którzy wyfrunęli w świat i odnoszą sukcesy, realizując przy okazji swoje pasje. Niedawno bohaterką artykułu w TO była Dorota Tyszka, która właśnie wydała debiutancką powieść . Dorota Tyszka (właściwie Dorota de Cruz) od kilkudziesięciu lat mieszka w USA, ale wciąż z sentymentem wraca do dzieciństwa, które spędziła nad Narwią. Podobnie ponadczterdziestoletni Maciej – również ostrołęczanin, który „wyfrunął z gniazda” – którego z panią Dorotą łączy jeszcze jedno: miłość do… słowa. Zaczynał jako dziennikarz (pierwsze kroki stawiał zresztą w TO – red.), dziś jest właścicielem dobrze prosperującego wydawnictwa. Ale to także producent telewizyjny, podróżnik, zapalony rowerzysta. Maciej Starczewski – bo o nim mowa – pochodzi z Ostrołęki: tu mieszkał do ukończenia liceum w 1994 roku.

- Pod koniec liceum wiedziałem, że chcę studiować dziennikarstwo. Podczas jednej z wizyt na Uniwersytecie Warszawskim poznałem Jacka Pawłowskiego (były sekretarz redakcji Tygodnika Ostrołęckiego, długoletni dziennikarz – red.) . I za jego namową zacząłem robić zdjęcia dla Tygodnika, potem powstały też moje pierwsze artykuły – wspomina Maciej.

- Kiedy w 1995 roku wyprowadziłem się z Ostrołęki, studiowałem w Warszawie i jednocześnie pracowałem wtedy w radiu OKO. Miałem też kawałek etatu w ostrołęckim ratuszu - byłem sekretarzem redakcji „Ratusza ostrołęckiego”. I łączyłem to wszystko ze studiami. Ale na dłuższą metę tak się nie dało. Postawiłem więc na Warszawę. Mieszkałem wtedy w pobliżu Radia Zet. Miałem do redakcji dosłownie parę kroków. Stwierdziłem więc, że co mi tam, pójdę do tej „zetki”. Poszedłem więc i powiedziałem, że chciałem porozmawiać o pracy. Pokierowali mnie na drugie piętro. Tam powiedziałem, że ja… w takiej nietypowej sprawie. I nagle słyszę głos Janusza Weissa, że jak w nietypowej sprawie, to pewnie do mnie. Wzięli mnie na nagranie i tak dostałem się do Radia Zet. Pracowałem tam około roku.

Potem Maciej pracował jeszcze w Radiu Kolor i Radiu Wawa. Potem trafił do RTL7. W 2001 roku podjął pracę w TVN-ie. Działał tam do 2013 roku, w różnych redakcjach.

- Byłem lektorem, reporterem, reportażystą, robiłem produkcje dokumentalne… - różne zajęć imałem się w mediach – opowiada.

Maciej Starczewski mieszka z rodziną niedaleko Warszawy.

- Ale myślimy o wyprowadzce w bardziej spokojną okolicę, może na Suwalszczyznę, a może gdzieś za granicę? – mówi. - Docelowo moim marzeniem jest wyprowadzić się na wieś i stamtąd pracować. Pandemia mi udowodniła, że tak można.

Żona Macieja – Beata – jest piosenkarką, absolwentką Wydziału Sztuk widowiskowych w Arras i Konserwatorium Teatralnego w Strasburgu. W lipcu będziemy mogli jej posłuchać w Ostrołęce. Przyjedzie z recitalem piosenki francuskiej.

- Powoli wydobywamy się z pandemii – mówi Maciej. – Bo trochę poobijała nasze życie. Rok temu oboje z żoną zastanawialiśmy się, z czego będziemy żyć. W lockdownie ona nie mogła koncertować, moja współpraca z telewizją też się znacząco ograniczyła. Moja żona zaczęła więc udzielać lekcji francuskiego, a ja – choć już myślałem nawet o pracy drwala w Kanadzie – serio! – ostatecznie bardziej zaangażowałem się w wydawnictwo, które wraz założyłem w 2018 roku.

Maciej Starczewski ma też firmę producencką. Od 9 lat produkuje program „Xsięgarnia” emitowany w TVN24. W 2018 roku jego firma zrealizowała projekt dla CI Crime Investigation (program telewizyjny) i wtedy zdarzyło się coś, co popchnęło rozwój raczkującego wydawnictwa.

– A nie chciałbyś nam wydać książki? - zapytali mnie. Chodziło o „Opowiem ci o zbrodni”, opartej na śledztwach, które prowadzą autorzy kryminałów, a dotyczących spraw, które się naprawdę wydarzyły. Pomyślałem – czemu nie? Autorzy kryminałów napisali więc opowiadania i złożyliśmy z nich książkę „Opowiem ci o zbrodni”, która sprzedała się świetnie. Posiłkowałem się przy tym projekcie autorami z Ostrołęki – Adam Wołosz (znany ostrołęcki fotograf, także przez lata współpracujący z „Tygodnikiem Ostrołęckim” – red.) robił zdjęcia do książek (bo powstały dwie w tym cyklu).

Być może niektórzy nasi czytelnicy kojarzą nazwisko Starczewski z… Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce.

- Kładka nad muzeum to mój pomysł - mówi. – W ogóle, gdy dowiedziałem się, że ten obiekt jest wolny, chciałem przekonać władze Ostrołęki do innego zagospodarowania tej nieruchomości. Prowadziłem wtedy fundację, która zajmowała się promocją sztuki. Uznałem, że były areszt to idealne miejsce, by zrobić tam centrum edukacji kulturalnej. Miało się nazywać Areszt Sztuki. Miał być skierowany głownie do młodzieży, a deklarację udziału w zajęciach w Ostrołęce złożyło wielu znanych artystów, jak choćby wykładowca Akademii Teatralnej i znany aktor Krzysztof Majchrzak. A kładka miała zaczynać się parku, gdzie mogłoby powstać podwórko artystyczne. Ja widziałem tę kładkę jako lekką konstrukcję z drewna i szkła, wysłałem nawet projekt prezydentowi Januszowi Kotowskiemu. Nie znałem wtedy ludzi z kręgu władzy w Ostrołęce. Wspomniany już Jacek Pawłowski pokierował mnie do radnego Macieja Kleczkowskiego, opowiedziałem potem całej radzie miasta o tej idei, ale chyba to zostało odebrane jako projekt, który miał storpedować Muzeum Żołnierzy Wyklętych. Prezydent Kotowski zaproponował mi stworzenie Aresztu Sztuki w kasynie, ale to mnie nie przekonało. Ono nie ma żadnego potencjału dla sztuki, jest nudnym, źle położonym budynkiem. Otrzymaliśmy jeszcze jedną, równie nietrafioną, propozycję lokalizacji - budynek starego basenu.

I tak projekt trafił do lamusa, a Maciej Starczewski wrócił do swoich obowiązków medialno-wydawniczych. Podkreśla, że bardzo sobie ceni niezależność w pracy.

- Niezależność dała mi naprawdę wiele. Rynek telewizyjny jest bardzo trudny, a w pandemii stał się jeszcze trudniejszy – spadło nam wiele produkcji. Na rynku wydawniczym też nie było łatwo. Wszyscy wydawcy w marcu 2020 zrezygnowali z premier. A my wtedy w wydawnictwie zdecydowaliśmy się na ryzykowny krok – zrobiliśmy premierę i… przez 40 tygodni była bestsellerem w Empiku (chodzi o książkę „Jak czytać ludzi, radzi agent FBI”). Nie ukrywam, że w tym trudnym czasie - w początkach pandemii - zastanawiałem się, co zrobić z wydawnictwem. Ale pandemia mi pokazała, że warto postawić czasem na jedną kartę. Ruszyło. I zaczęliśmy wydawać więcej – byliśmy chyba jedynym wydawcą w Polsce, który wydawał we wszystkich. Postawiliśmy bardziej na elektroniczne nośniki formatach (ebooki i audiobooki, których rynek stale i dynamicznie się rozwija)które do dziś bardzo mocno nas wspierają. W tym roku oddzielamy produkcję telewizyjną od wydawnictwa. Mamy 13 tytułów na rynku, do końca roku będzie kolejne 10, a w 2022 roku mamy ambicję, żeby zrobić od 32 do 34 premier. I dzisiaj dla mnie wydawnictwo „Kompania Mediowa” jest realizacją pasji. Pamiętam jaki mieliśmy problem na początku działalności, żeby dobić się do sieci księgarń. Byliśmy za małym wydawnictwem, a dziś sami nas szukają. 19 maja zaczynają się targi wirtualne Empiku – największe wydarzenie w branży. Na otwarcie chcą live’a z jednym z naszych autorów. Cieszy, że zaczęliśmy się liczyć na tym rynku. Fajny team mi się udało zebrać do tego. Wydawnictwo tworzy ok. 20 osób (firmę producencką też ok. 20 osób – red.). Zaczęliśmy wydawać polskich autorów, myślę, że zaskoczymy rynek w najbliższych tygodniach.

W życiowym ferworze Maciej Starczewski znajduje też czas na inną swoją pasję, a właściwie dwie: podróżowanie i jazdę na rowerze.

- 2 czerwca jadę na Nordkapp (przylądek północny). Jedziemy z koła podbiegunowego przez Szwecję, Finlandię i Norwegię.. Ponownie – zdradza plany.

Ośmiu facetów na rowerach, 11 dni pedałowania (dojazd i powrót samochodem).

- W porównaniu do poprzednich wyjazdów to jest „lajcik”, bo robimy tylko ok. 1200 kilometrów. W Szwecji i Norwegii będę na rowerze trzeci raz, ale byliśmy też raz samochodem. Dużo jeżdżę po Polsce rowerem. Albo… w domu na wioślarzu – dodaje ze śmiechem.

Beata Modzelewska

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.to.com.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2021 Polska Press Sp. z o.o.