Nawet gorliwy katolik nie ma obowiązku wierzyć w prywatne objawienia

Czytaj dalej
Grażyna Starzak

Nawet gorliwy katolik nie ma obowiązku wierzyć w prywatne objawienia

Grażyna Starzak

Kiedy Kościół uznaje objawienia? Kim są „widzący”? Rozmawiamy z ks. prof. Wojciechem Życińskim, kierownikiem Katedry Mariologii Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

- Mija sto lat od objawień maryjnych w Fatimie. Czy katolik, który wątpi, czy pastuszkowie rzeczywiście widzieli tam Matkę Boską popełnia grzech?

- Nikt nie ma obowiązku wierzyć w prywatne objawienia i stosować się do poleceń czy próśb Maryi przekazanych przez widzących. Nie ma takiego obowiązku, nawet, gdy objawienia zostały uznane za autentyczne. Nikt nie musi się do nich stosować, z jednym wyjątkiem - osób, które doświadczyły tychże objawień. Jeśli widzenia uznane zostały przez Kościół za autentyczne, te osoby zobowiązane są stosować się do poleceń wynikających z przesłania, które usłyszały. Mamy objawienie w Chrystusie i do niego chrześcijanie są zobligowani w wierze i życiu. Z innych objawień można korzystać, jeśli służą rozwojowi duchowemu, poprawie życia, czynią nas lepszymi chrześcijanami i są zgodne z duchem Chrystusa.

- W przypadku objawień fatimskich nawet papieże stosowali się do wskazówek, jakie siostra Łucja - jedna z widzących - dostała od Maryi.

- Z objawieniami fatimskimi była zabawna sytuacja. Maryja domagała się, by Łucja wzywała do poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi. To poświęcenie odbywało się kilka razy. Paweł VI dokonał tego aktu w sposób ogólny, a potem powtórzył go Jan Paweł II. Łucja nie uznała jednak tych papieskich aktów za właściwe. Wedle tego, co mówiła, miało to być poświęcenie kolegialne - dokonane przez „wszystkich biskupów świata w jedności z papieżem”.

Jan Paweł II zgodził się zrobić to powtórnie. Wyznaczono konkretny dzień, jednak wysłane pocztą listy w tej sprawie nie dotarły na czas do wszystkich biskupów. Kolejnym razem poczta już zadziałała. W czasie uroczystości w Bazylice św. Piotra rozpętała się jednak gwałtowna burza, uderzył piorun i w Watykanie zabrakło prądu. Pomimo trudności poświęcenie Rosji zostało uznane przez Łucję. Warto w tym miejscu wspomnieć, że objawienia w Fatimie zakończyły się w październiku 1917 roku, a chwilę po nich wybuchła rewolucja bolszewicka. Natomiast ostatni raz poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi odbyło się w 1984 r. Rok później w Związku Radzieckim rozpoczęła się pierestrojka.

- Dlaczego w Fatimie Matka Boża objawiła się akurat dzieciom?

- Wybrała dzieci, bo może sugerowała się słowami Pana Jezusa: „Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich, bowiem należy królestwo Boże”.

- Czy wiemy, kiedy miało miejsce pierwsze objawienie w historii Kościoła?

- Jako pierwsze odnotowano objawienie przypisywane Grzegorzowi Cudotwórcy z 271 lub wcześniejszego roku. Pojawił się wówczas problem ze sformułowaniem symbolu wiary - credo, który rozwiała Matka Boża z Janem Ewangelistą, dyktując Grzegorzowi właściwą formułę. Księgi apokryficzne podają jeszcze wcześniejsze objawienia. Apostołom rozproszonym po różnych kościołach, gdzie ewangelizowali, miała się objawić Matka Boża i poinformować o swojej śmierci, dzięki czemu zjawili się na jej pogrzebie. Pierwsze objawienie w Polsce uznane za autentyczne było w Gietrzwałdzie w XVIII wieku.

W samym tylko XX wieku odnotowano ponad czterysta objawień, a za wiarygodne uznano tylko cztery, czyli jeden procent: Fatima (Portugalia), Betania-Cua (Wenezuela), Beauraing i Banneux (Belgia). Było jeszcze jedno objawienie w Kibeho w Rwandzie, ale ono zostało zatwierdzone w XXI wieku. W XXI wieku - 4 maja 2008 roku - potwierdzono także objawienie w Laus we Francji, które wydarzyło się kilka wieków wcześniej (1664), ale je zaniedbano i przypomniano sobie o nim dopiero w 2003 roku przy okazji procesu beatyfikacyjnego widzącej Benoîte Rencurel. Jeśli chodzi o objawienia uznane przez Kościół, proszę zwrócić uwagę na ich kontekst. Fatima - rewolucja październikowa.

Objawienia z Belgii Beauraing i Banneux - dojście Hitlera do władzy. Kibeho w Rwandzie - plemienne rzezie Tutsi i Hutu. W czasie, kiedy miał nadejść jakiś kataklizm czy inne tragiczne wydarzenie, pojawiało się objawienie. Niestety sama modlitwa nie zapobiegnie działaniom polityków. Polityka i ideologia są czymś innym niż post i asceza. Interesujące jest, że w XX wieku objawienia nasiliły się w zachodniej Europie - w Belgii, Holandii, Francji. Występowały też na terytorium Związku Radzieckiego - na Ukrainie i Białorusi, a także na Węgrzech, w Czechosłowacji, Rumunii i w Polsce, w Raciborzu, choć nie zostało ono uznane.

- Czy objawienia zdarzają się wyłącznie katolikom?

- W grupie widzących są różni ludzie. Nie tylko katolicy. Również obojętni religijnie, niewykształceni, analfabeci, nawet ateiści.

- Nierzadko spotykamy ludzi, którzy mają rzekomo nadprzyrodzone wizje i czują się powołani do obwieszczenia ich innym. Jaki stosunek powinniśmy mieć, jako chrześcijanie, do tego typu zjawisk?

- Trzeba odróżnić objawienia prywatne od objawienia publicznego, które zostało dokonane i wypełnione w Jezusie Chrystusie. Jest to objawienie jedyne, zakończone wraz z określeniem kanonu Ksiąg Nowego Testamentu. Nie ma już innych objawień publicznych. To, co konieczne dla wiary, czego człowiek sam by nie rozpoznał, zostało nam przekazane w objawieniu Chrystusa, co nie znaczy, że wszystko zostało objawione dla wszystkich. Treść objawienia dokonanego przez Chrystusa jest powszechnie obowiązująca, jako źródło naszej wiary koniecznej do zbawienia.

Natomiast przesłanie, jakie towarzyszy z reguły objawieniom prywatnym, nawet jeśli zostały one zatwierdzone przez Kościół, nie zobowiązuje nikogo do tego, by w nie wierzył, poza tymi, którzy ich doznali. Dla pozostałych mogą być czymś w rodzaju dzwonka alarmowego, który się włącza, kiedy jakaś prawda ewangeliczna jest zaniedbywana, zapominana. Maryja w objawieniach nie prosi o rzeczy nadzwyczajne, tylko o modlitwę, pokutę, post, pokój. To wołanie o bycie lepszym, o pracę nad sobą, o powrót do Ewangelii. To jest jak repetytorium z Dobrej Nowiny.

- W jaki sposób Kościół poznaje, które objawienia są prawdziwe?

- Weryfikacja objawień trwa latami, a niekiedy nawet przez kilka wieków i nie zawsze kończy się zajęciem przez Kościół stanowiska. Jeśli chodzi o objawienia prywatne, ich treść, nie może być sprzeczna z tym, co objawił Chrystus, co znamy z Ewangelii, ani nie może dodawać niczego nowego do niej. Każde z objawień musi być chrystocentryczne, czyli skoncentrowane na Chrystusie. Druga sprawa to wiarygodność świadków objawienia, nazywanych widzącymi. Należy sprawdzić, czy są oni poczytalni, zrównoważeni. Jeśli wynik tych badań jest pozytywny, wtedy dopiero ich relacjom o tym, co widzieli czy słyszeli, można wierzyć. Różnie z tym bywa. Bo czy można wierzyć np. ks. Piotrowi Natankowi, który twierdzi, że ma bezpośrednią linię telefoniczną z Panem Bogiem?

Kolejna sprawa, którą się bada to okoliczności, w jakich dane objawienie się dokonywało. Są one nieco dziwne w przypadku Oławy czy nawet Medjugorie - zmieniały się w zależności od sytuacji zewnętrznej bądź środowiska lokalnego.

- Przypomnijmy, że w Oławie koło Wrocławia nieżyjący już Kazimierz Domański, rencista, przez kilkanaście lat, począwszy od 1983 r., miał podobno kilkaset objawień. Zyskał tłumy „wyznawców” i zbudował ogromną świątynię.

- Ten człowiek rzekomo „widywał” nie tylko Matkę Boską, ale również Pana Jezusa, a także świętych. W 1986 r. Konferencja Episkopatu Polski przestrzegła wiernych, aby nie gromadzili się w Oławie, gdyż zjawiska te nie mają nic wspólnego z nadprzyrodzonością, godzą w zasady wiary i są wykorzystywane przeciwko Kościołowi. Jednak Domański zaczął gromadzić pieniądze na budowę sanktuarium Matki Bożej, choć władze kościelne i cywilne nie wydały zgody na tę budowę. Na dodatek Kuria Wrocławska ustaliła, że w Oławie pojawili się fałszywi duchowni, mający uwiarygodnić miejsce rzekomych objawień.

Po transformacji ustrojowej od 1991 do 1995 r. wizjonerowi udało się wznieść kościół, klasztor, plebanię, dom pielgrzyma, stołówkę i urządzić parking. W 1996 r. Episkopat kolejny raz zaapelował, by nie pielgrzymować tam i nie propagować rzekomych widzeń. W tej chwili obiekty te - bodaj na prośbę rodziny Domańskiego - należą do miejscowej parafii. Sprawa fałszywych objawień w Oławie i reakcje ludzi są przykładem, że zawsze trzeba zachować wielką ostrożność w przyjmowaniu treści dotyczących wiary i moralności zawartych w objawieniach prywatnych.

- Wspomniał Ksiądz Profesor o objawieniach w Medjugorie. W tej bośniackiej miejscowości trwają one od 1981 roku. Wtedy to szóstce dzieci ukazała się postać, którą te uznały za Matkę Boską. Od tamtej pory codziennie wspomniana szóstka odbiera rzekomo mistyczne orędzia skierowane do świata. Są tak sugestywni, że Medjugorie co roku odwiedzają miliony wiernych.

- Objawienia, żeby zostały uznane za wiarygodne, muszą być zakończone. Te z Medjugorie podobno ciągle się dokonują, widzący doświadczają ich niezależnie od tego, czy przebywają we Włoszech, w Stanach Zjednoczonych lub gdzie indziej. Nie jest też ważne, czy przebywają razem, czy rozdzieleni. Ważne w przekonaniu tychże widzących jest to, że otrzymują je na własne życzenie. Ponadto sprawa miejsca czy osoby nie jest tu najważniejsza. Istotą jest przesłanie, a to z Medjugorie rozmija się z Objawieniem Chrystusa.

Fenomen Medjugorie od lat wywołuje wielkie emocje i różnorodność postaw, poczynając od bezkrytycznej akceptacji wszystkiego, co o objawieniach tych mówi się i pisze, kończąc na totalnym kwestionowaniu tych wydarzeń. Jak powiedział ostatnio prefekt Kongregacji Nauki Wiary kard. Gerhard Ludwig Müller na podjęcie decyzji w kwestii autentyczności objawień w Medjugorie potrzeba jeszcze sporo czasu. Dodał, że przyszłość Kościoła nie zależy ani od Medjugorie, ani też od znanych sanktuariów, takich jak Lourdes czy Fatima, chociaż pomagają one w rozwoju wiary.

Istotna jest ta wiara, którą żyjemy w rodzinie, w pracy, w parafii. Odnosząc się do wizjonerów - określonych przez biskupa Mostaru, Ratko Pericia jako „samozwańczych”, kard. Müller wskazał, że jako katolicy winniśmy się skupić na osobie Jezusa Chrystusa. „Istnieją pewne objawienia prywatne, które nie zastąpią jednak jedynego objawienia Boga w Jezusie Chrystusie” - powiedział agencji ANSA prefekt Kongregacji Nauki Wiary.

Grażyna Starzak

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.to.com.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.