Obraziłem prezydenta państwa, którego nie ma

Czytaj dalej
Fot. 123RF
Maria Mazurek

Obraziłem prezydenta państwa, którego nie ma

Maria Mazurek

Rozmowa z Tomaszem Grzywaczewskim, autorem książki „Granice marzeń. O państwach nieuznawanych”.

Zatytułowałeś swoją książkę „Granice marzeń”. O czym marzą ci ludzie, mieszkańcy państw nieuznawanych - Abchazji, Osetii Południowej czy Naddniestrza?

Przede wszystkim o szacunku. Mają potrzebę bycia szanowanym przez świat. Jak każdy.

Ale o czym marzą na co dzień? Bo niepodległość, wolność, szacunek - w przeciwieństwie do tzw. ciepłej wody w kranie - to chyba nie jest troska dnia codziennego?

Żeby nie wpadać w nadmierną egzaltację: większość tych ludzi, ludzi w ogóle, nie ma na co dzień wielkich marzeń o niepodległości, potędze, chwale. Chcą żyć normalnie - mieć pieniądze, którymi można zapłacić (bo choćby plastikowe ruble z Naddniestrza są bez wartości), cieszyć się sukcesami swojej drużyny piłkarskiej, być najedzonymi, wypoczętymi. To są bardzo ludzkie marzenia. Nie krytykuję ich; przeciwnie, uważam, że super jest żyć w świecie, który pomaga ci zrealizować codzienne potrzeby. Ale honor dla moich bohaterów również jest niezwykle ważny. Każdy ma potrzebę bycia szanowanym, dostrzeganym przez świat - a oni od wieków są popychani.

Ty dużo słyszałeś o honorze, bo swoimi pytaniami wybijałeś ich z bańki codzienności.

Oczywiście. A czasem, niestety, wybija ich wojna. Bo ciepłą wodą i ciepłą kolacją przejmujemy się dopóty, dopóki nie tracimy bliskich, nie jesteśmy okaleczeni, sami nie giniemy. Wtedy nie ma nic ważniejszego niż tożsamość narodowa, a nienawiść między narodami - jak pisał Sienkiewicz - wsiąka w ziemię i ją zatruwa. W Donbasie spotkałem kobietę, która straciła nogę, kiedy w kuchnię, w której się znajdowała, uderzył pocisk moździerzowy. Ona i jej dziecicórka przeżyły niemal cudem. W Abchazji natomiast słyszałem historię dwóch braci. Jeden z nich podczas wojny wstąpił do armii abchaskiej, drugi - do Gruzinów. Tak się złożyło, że oddział brata po abchaskiej stronie pojmał oddział tego drugiego. I kiedy padł rozkaz: „rozstrzelać”, brat zabił brata. Jak bardzo rozbudzona musi być nienawiść między narodami, żeby doszło do takich rzeczy! I to ciągle jest w tych ludziach żywe. Zresztą, trudno się dziwić - ile emocji wciąż wywołuje Wołyń, a przecież minęło już 70 lat. Więc co dopiero w Abchazji, gdzie minęło lat 20.

Czytaj więcej:

  • Dlaczego nie wpuścili cię do Osetii?
  • Co jest jeszcze wysoko na tej liście absurdów?
Pozostało jeszcze 81% treści.

Jeżeli chcesz przeczytać ten artykuł, wykup dostęp.

Zaloguj się, by czytać artykuł w całości
  • Prenumerata cyfrowa

    Czytaj ten i wszystkie artykuły w ramach prenumeraty już od 2,95 zł tygodniowo.

    już od
    2,95
    /tydzień
Maria Mazurek

Jestem dziennikarzem i redaktorem Gazety Krakowskiej; odpowiadam za piątkowe, magazynowe wydanie Gazety Krakowskiej. Moją ulubioną formą jest wywiad, a tematyką: nauka, medycyna, życie społeczne. Jestem współautorką siedmiu książek, w tym czterech napisanych wspólnie z neurobiologiem, prof. Jerzym Vetulanim (m.in. "Neuroertyka" i "Sen Alicji"), kolejne powstały z informatykiem, prof. Ryszardem Tadeusiewiczem i psychiatrą, prof. Dominiką Dudek. Moją pasją jest łucznictwo konne, jestem właścicielką najfajniejszego konia na świecie.

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.to.com.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2020 Polska Press Sp. z o.o.