Piotr Ossowski

Tupolev: "serwujemy dźwięki soczyste jak steki z wołowiny angus? - piszą o sobie ostrołęccy muzycy

Tupolev: "serwujemy dźwięki soczyste jak steki z wołowiny angus? - piszą o sobie ostrołęccy muzycy Fot. Fot. Jakub Bednarski
Piotr Ossowski

„Pochodzimy z Ostrołęki i serwujemy dźwięki soczyste jak steki z wołowiny angus” - piszą o sobie. Mowa o ostrołęckim zespole Tupolev, który wydał właśnie debiutancką płytę Ślepy/Głuchy/Niemy.

Zespół Tupolev tworzą: Włodzimierz „Włodas” Małaszek - bass, Tomasz Samsel - wokal, Piotr „Kinal” Kinalski - perkusja, Marek Macierakowski oraz Przemysław „Sesyl” Cikacz - gitary

Premiera 10 maja, płyta dostępna jest już w przedsprzedaży. Można jej także - w całości - odsłuchać na stronie zespołu www.tupolev.pl. O tym jak to wszystko się zaczęło, o koncertowych planach zespołu i o jego… prowokacyjnej nazwie, rozmawiamy z Markiem Macierakowskim…

Nie jesteście debiutantami na scenie muzycznej. Tupolev to nowy rozdział Waszych muzycznych karier. Jak się zaczął?

Wiosną 2019 roku „Włodas” rzucił „Kinalowi” i mi propozycję wspólnego grania, takiego luźnego grania bez zobowiązań, sztuka dla sztuki. Ponieważ szybko zaczęły powstawać autorskie piosenki, to z automatu skleiliśmy resztę składu z planem nagrania płyty i koncertowania. „Włodas”, „Sesyl” i „Kinal” tworzyli wcześniej takie zespoły jak Machu Pichu czy EmpatiC. Tomek jest wokalistą MadBee, w którym również kiedyś grałem.

EmpatiC to zdecydowanie ciężkie granie, MadBee to zespół bluesrockowy. Wydaje się, że Tupolev sytuuje się gdzieś po środku. Czy to wypadkowa Waszych dotychczasowych muzycznych doświadczeń?

Być może jest to wypadkowa, kompromis. Na pewno jednak jest to coś bardzo zdrowego w zespole. Na przyniesiony jeden riff do sali prób, mamy przynajmniej dwa, trzy pomysły jak go zaprezentować. Wszyscy lubimy w różnym stopniu ciężkie brzmienia, ale nie wyobrażamy sobie żeby nie zawrzeć w muzyce Tupoleva więcej emocji za pomocą ładnej melodii, harmonii lub zróżnicowanej dynamiki. Możliwe, że na kolejnej płycie będzie to jeszcze bardziej słyszalne.

Płytę wydaliście w wytwórni Godz Ov War - wydającej zdecydowanie cięższą muzykę. To świadomy wybór?

Godz Ov War współpracował już wcześniej z chłopakami przy okazji debiutu EmpatiC, tak więc mieliśmy już przetarte szlaki. Wydawnictwo nie ma problemu z dystrybuowaniem „lżejszych” zespołów, choć rzeczywiście trzeba jednak przyznać, że mocna muzyka u tego wydawcy to zdecydowana większość.

Kto jest autorem tekstów Waszych piosenek? Na płycie i stronie podpisujecie utwory „słowa/muzyka Tupolev”.

Autorem większości tekstów jestem ja. Muzyka to w dużej mierze współpraca Przemka i moja. Podpisujemy się jednak pod materiałem wspólnie, gdyż wszyscy gramy do jednej bramki i wspólnie ciężko pracujemy na próbach czy w studio. Tupolev to kwintet, a nie solowy projekt jednego z nas.

Płyta za chwilę się ukazuje. Powstawała w czasie pandemii, więc siłą rzeczy nie mieliście okazji grania koncertów. Czy macie już jakieś plany koncertowe? Na jakich scenach czy festiwalach widzielibyście siebie najchętniej?

W momencie, w którym mieliśmy już gotowy set i mogliśmy zacząć koncertowanie, wybuchła pandemia Covid-19, dlatego szybko zweryfikowaliśmy nasze plany i uznaliśmy, że to dobry moment na nagranie płyty. Oczywiście, jak tylko zostaną zniesione obostrzenia chcemy jak najszybciej rozpocząć granie na żywo, o czym będziemy na pewno informować na naszej stronie oraz w mediach społecznościowych. Jeśli chodzi o to na jakich scenach chcielibyśmy grać to nie jesteśmy wybredni, zagramy wszędzie gdzie chcą nas słuchać.

To pytanie pewnie będzie Wam zadawane często… Skąd ta nazwa i logo zespołu? Prowokacja?

Prawdziwy zespół rockowy musi czasem wbić kij w mrowisko. Jest to smutny symbol kraju w którym obecnie żyjemy. Wykorzystany politycznie przez wszystkie strony, obśmiany i zdeptany. W naszym logo przypomina on pacyfkę, a kadłub to wtyczka od kabla gitarowego. Niektórych może skłoni do refleksji, niektórych zdenerwuje. Osobiście zawsze lubiłem lotnicze odniesienia w muzyce rockowej, Foo Fighters, U2, Aerosmith, B52’s, Motorhead wydali album pod tytułem „Bomber” (ang. bombowiec), Led Zeppelin umieścili na okładce płyty fotografię płonącego Hindenburga, co w tamtych czasach wzbudziło sporo kontrowersji…

Oto tytułowy utwór z debiutanckiej płyty "Ślepy, Głuchy, Niemy"'

Piotr Ossowski

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.to.com.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2022 Polska Press Sp. z o.o.