Anna Wołosz

Handlowaliśmy cudnie! Wspomnienie o Janinie Klimut, najstarszej ostrołęczance

Handlowaliśmy cudnie! Wspomnienie o Janinie Klimut, najstarszej ostrołęczance Fot. Agnieszka Białobrzewska
Anna Wołosz

Janina Klimut była jedną z najstarszych Polek.

Janina Klimut urodziła się 24 października 1909 r. Zmarła w nocy z 4 na 5 maja 2017 roku, w wieku 107 lat. Całe życie spędziła w Ostrołęce.

Janina Klimut, z domu Makowiecka, primo voto Alt, urodziła się 24 października 1909 roku w Markach. Jej ojciec był ślusarzem, pracował w fabryce braci Briggs w Markach, matka miała sklep w Markach i Radzyminie. Makowieccy do Ostrołęki trafili podczas I wojny światowej, kiedy musieli uciekać z Marek. Janina Klimut już z Ostrołęki została wysłana przez matkę do Warszawy - na naukę zawodu krawcowej. Młoda Janina wróciła jednak do Ostrołęki, matka kupiła jej mały sklepik na Łęczysku. Jak się potem okaże, handlem Janina Klimut zajmować się będzie niemal całe życie.

W 1935 roku Janina Makowiecka wyszła za mąż za Zygmunta Alta, ostrołęckiego masarza (pochodzącego z Wrocławia), dość majętnego kawalera, mającego masarnię i własny sklep.

- Ślub odbył się w farze, zupełnie bez gości, o siódmej rano. Zamiast przyjęcia weselnego było śniadanie. Ja byłam biedna, on bogaty, dlatego tak w tajemnicy - wspominała Janina Klimut.

Janina Alt z mężem najpierw mieszkała u teściowej w kamienicy przy ul. Kościuszki i przez rok oboje prowadzili sklep. Potem zaczęli działać na swój rachunek i przeprowadzili się do mieszkania wynajmowanego w kamienicy Babskiego (róg rynku i ul. Kilińskiego). Ten sklep prowadzili do wybuchu II wojny światowej.


- Mieliśmy pięciu czeladników, handlowaliśmy cudnie - wspominała. - Wszyscy z powiatu przyjeżdżali do nas, cały świat był dla nas wówczas otwarty, ale się skończyło...

Po wybuchu wojny Alt - ze względu na swoje niemieckie pochodzenie - mógł podpisać volkslistę. Nie miał jednak zamiaru tego robić. Wobec odmowy z żoną uciekli do Warszawy zostawiając w Ostrołęce cały majątek. W stolicy znajomi pomogli im wyrobić fałszywe paszporty, funkcjonowali pod nazwiskiem Nowakowscy. W Warszawie Janina zajmowała się drobnym handlem. Jej mąż - załamany trudną sytuacją w jakiej się znalazł - cały czas się ukrywał. Zmarł 2 marca 1942 roku, został pochowany na Powązkach. Wdowa została w Warszawie do 1944 roku, potem wróciła do Ostrołęki.

Wojenny los nie oszczędził rodziny młodej wdowy. W czasie wojny trzech jej braci Makowieckich, którzy przyjechali do matki, na skutek doniesienia, zostali zabrani do Działdowa i wszyscy zginęli. Jeden był klerykiem w seminarium łomżyńskim, drugi zaś rejentem w Myszyńcu i w Czarni.

Od 1945 roku mieszkała w domu rodziców w okolicach cmentarza w Ostrołęce. Po wojnie nadal zajmowała się handlem. Jak wspominała, jeździła do Olsztyna, Białegostoku, Warszawy i Łodzi, gdzie kupowała materiały i sprzedawała na ostrołęckim rynku we wtorki i piątki.

W wieku 37 lat ponownie wyszła za mąż, za Henryka Klimuta. Był szoferem, znajomym jej pierwszego męża. I tak jak jej pierwszy mąż, okazał się człowiekiem zaradnym i przedsiębiorczym. Ze wspólnikami założył Rozlewnię Wód Gazowanych. Czasy nie sprzyjały jednak takim inicjatywom.

- Komuniści zabrali im rozlewnię wód. Zabrano im między innymi trzy samochody. Mąż się załamał, dostał zawału i zmarł w 1968 roku - wspominała Janina Klimut. I - jak sama mówiła - potem zaczęła zamiatać ulice.

Szybko jednak znów stanęła na nogi - dzięki własnej ciężkiej pracy. Zaczęła prowadzić, należący do Spółdzielni Inwalidów, mały sklepik przy ówczesnej ul. Waryńskiego.

Pracowała w nim przez 15 lat. Janina Klimut pracowała do 80. roku życia!

Ostatni raz rozmawialiśmy z nią na jesieni 2016 roku. Wówczas, zapytana o porównanie dawnych czasów ze współczesnością, odpowiedziała:

Ludzie byli inni niż teraz. Nie zamykałam drzwi do mieszkania, czekałam na przyjaciół. Miało się fantazję! Ludzie byli inni niż teraz. Nie zamykałam drzwi do mieszkania, czekałam na przyjaciół. Miało się fantazję!

Niektórzy starsi mieszkańcy nadal mówią o domu na rogu ulic Głowackiego i Kościuszki: "tam, gdzie był kiosk Klimutowej".

Anna Wołosz

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.to.com.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.