Ekstra
Magazyn
Ekstra Magazyn

Najlepsze teksty z całej Polski, w każdy piątek dla wszystkich prenumeratorów Cyfrowych. Poznaj Ekstra Magazyn

Matka Boska, car, katastrofa kolejowa i... fortel proboszcza

Czytaj dalej
Andrzej Mierzwiński

Matka Boska, car, katastrofa kolejowa i... fortel proboszcza

Andrzej Mierzwiński

Niezwykła historia figury Matki Boskiej przed kościołem w Ostrowi

Przed głównym wejściem do kościoła pw. Wniebowzięcia NMP w Ostrowi Mazowieckiej bieleje, z dala widoczna, figura Matki Boskiej. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie inskrypcje wyryte na cokole. Po jednej stronie napis jest po rosyjsku, z drugiej po polsku i oba informują, że:

„Na pamiątkę cudownego ocalenia Najjaśniejszego Cesarza Aleksandra III wraz z Najdostojniejszą Monarchinią i całem Monarszem Rodzeństwem w dniu 17/29 października 1888 r. na kolei Kursko-Charkowsko-Azowskiej, ludność Rzymsko-Katolicka powiatu ostrowskiego tę opiekuńczą figurę Matki Boskiej Łaskawej wyfundowała w roku 1890”.

Dlaczego akurat tego cara tak upamiętnili dziewiętnastowieczni ostrowiacy? Był to przecież najbardziej antypolski władca Rosji, przynajmniej w XIX stuleciu, który objął tron po swoim ojcu Aleksandrze II - carze reformatorze, a od którego różnił się pod każdym względem. Podczas gdy tamten swobodnie władał kilkoma językami (w tym polskim), ten był wyjątkowo uodporniony na wiedzę, do końca życia nie opanował nawet gramatyki rosyjskiej i w krótkim czasie obrócił wniwecz większość reform Aleksandra II. Polaków rzeczywiście mógł nie lubić gdyż jego ojciec zginął od bomby rzuconej przez polskiego zamachowca Ignacego Hryniewieckiego. Skąd zatem figura Bogarodzicy z takim napisem?

Budowa kościoła i katastrofa na kolei

Podobno rzecz miała się następująco. W połowie lat osiemdziesiątych XIX wieku, ówczesny ostrowski proboszcz ks. Adam Prus-Jarnutowski rozpoczął budowę nowej, okazałej świątyni zaprojektowanej przez Feliksa Nowickiego i Bronisława Szmidta. Jej budowa trwała od roku 1885 do 1893 i chociaż uruchomiono cegielnię, aby obniżyć koszty inwestycji, to i tak wyniosły one niebagatelną kwotę 42 tysięcy rubli! Nie obyło się też bez kłopotów związanych z antypolskimi i antykatolickimi szykanami władz rosyjskich. Podobno na pewnym etapie budowy, carska administracja zaczęła mnożyć przeszkody zagrażające kontynuowaniu dzieła. Proboszcz Prus-Jarnutowski okazał się jednak nie tylko sprawnym inwestorem i dobrym gospodarzem, ale także zręcznym dyplomatą. Z „pomocą” przyszedł mu przypadek (a właściwie wypadek) wspomniany w inskrypcji umieszczonej na cokole posągu.

29 października 1888 roku w Borkach nieopodal Charkowa wykoleił się pociąg, którym podróżowała cała carska rodzina. Do katastrofy przyczynił się zresztą sam Aleksander III, który uwielbiał szybką jazdę. Aby spełnić kaprys władcy, do pociągu dołączono drugą lokomotywę i w efekcie wypadł on z szyn. W wypadku zginęły 22 osoby. Rodzina carska przebywała wówczas w wagonie restauracyjnym i gdy pociąg się wykoleił, Aleksander III podtrzymał podobno na własnych ramionach załamujący się dach wagonu, ratując tym samym swoich bliskich. Po katastrofie w całej Rosji odprawiano dziękczynne nabożeństwa za cudowne ocalenie carskiej rodziny. Wybudowano ponad 120 cerkwi, mnóstwo kaplic, pomników, powstało tysiące ikon itp. Zresztą nie tylko prawosławna cerkiew dziękowała stwórcy za ocalenie cara. W wielu parafiach katolickich na terenie Królestwa Polskiego również sprawowano msze dziękczynne, a także fundowano pamiątkowe tablice i pomniki.

Figura Matki Boskiej

W powiecie ostrowskim, już w dwa miesiące po tym wydarzeniu, na gminnym zebraniu w gminie Komorowo podjęta została uchwała o wyłożeniu z gminnych funduszy 300 rubli na zakup obrazu Zmartwychwstania Chrystusa z przeznaczeniem dla nowo wznoszonego w Ostrowi kościoła parafialnego. Również pozostałe gminy z terenu powiatu zrobiły „zrzutkę” na wybudowanie w Ostrowi kaplicy dla upamiętnienia cudownego ocalenia przez Opatrzność carskiej rodziny. Najprawdopodobniej inicjatorem tej „spontanicznej” akcji były władze rosyjskie, tym bardziej, że wkrótce powołano komitet budowy pod przewodnictwem naczelnika powiatu Ignatija Nikołajewicza Łojko.

Zebrano raptem 1748 rubli, co nie było jakąś zawrotną sumą (naczelnik powiatu zarabiał wówczas ok. 2000 rubli) i na kaplicę z pewnością by to nie wystarczyło. Podobno wtedy ksiądz Prus-Jarnutowski zaproponował wzniesienie przed budującym się kościołem posągu Matki Boskiej Łaskawej jako dziękczynienie za cud w Borkach. Naczelnikowi Łojce propozycja ta przypadła do gustu do tego stopnia, że uznał ją za własną. Od siebie dodał jeszcze, że przed figurą należy umieścić wiecznie płonącą lamkę, oraz że każdego 29 października miało być odprawiane nabożeństwo dziękczynne.

Szkic koncepcyjny pomnika wykonał architekt ostrowskiego kościoła Bronisław Szmidt i wkrótce zatwierdził go minister spraw wewnętrznych Rosji. Wykonanie rzeźby zlecono znanemu warszawskiemu rzeźbiarzowi Andrzejowi Pruszyńskiemu, twórcy posągu Chrystusa sprzed kościoła Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, który uporał się z zadaniem do lata 1890 roku. Pomnik wykonano z białego pińczowskiego kamienia, natomiast jego postument z kamienia szydłowieckiego. Sama postać Bogarodzicy wyrzeźbiona została na wzór brązowej figury Matki Boskiej (również autorstwa Pruszyńskiego) znajdującej się w warszawskim kościele św. Karola Boromeusza. Na postumencie znajdują się wspomniane wcześniej inskrypcje dziękczynne w językach polskim i rosyjskim.

Wykonanie samego posągu kosztowało 1500 rubli, natomiast koszty całego przedsięwzięcia, wliczając roboty przygotowawcze, transport, ustawienie pomnika oraz ogrodzenie go kratą, wyniosły 1748 rubli i 22 kopiejki. Warto jeszcze dodać, że rok później ten sam rzeźbiarz wykonał dla ostrowskiego kościoła figurę Chrystusa dźwigającego krzyż na Golgotę z napisem „W GÓRĘ SERCA”, nawiązującą do posągu sprzed kościoła Świętego Krzyża.

Już bez problemów

29 października, w drugą rocznicę katastrofy w Borkach, odbyło się uroczyste poświęcenie wzniesionego pomnika. Dokonał go, w obecności rosyjskich władz cywilnych i wojskowych powiatu, delegacji ostrowskich gmin oraz rzymskokatolickiego duchowieństwa z całego dekanatu, ostrowski dziekan ks. kanonik Adam Prus-Jarnutowski. Podobno po tej uroczystości, wszelkie problemy związane z budową ostrowskiego kościoła zniknęły jak ręką odjął. Świątynia została dokończona w roku 1893, a rok później konsekrowana przez biskupa płockiego Michała Nowodworskiego i stanowi dziś prawdziwą ozdobę miasta. Kościół został wybudowany w stylu neogotyckim przez warszawskiego budowniczego Władysława Colonnę-Czosnowskiego. Ma wymiary 20 x 50 metrów w rzucie poziomym i 15 metrów wysokości, zaś wysokość wież wynosi 40 metrów. Na fundamenty wykorzystano kamienie ze starego prasłowiańskiego cmentarzyska, znajdującego się w okolicach obecnej ulicy Żale.

W nawie głównej znajduje się ołtarz z rzeźbą przedstawiająca Wniebowzięcie NMP. Twórcą postaci Matki Boskiej i unoszących ją aniołów był artysta-rzeźbiarz Wincenty Bogaczyk, który za ten ołtarz otrzymał w roku 1896 nagrodę w warszawskiej „Zachęcie”. Po obu stronach wspomnianej rzeźby, w ołtarzu głównym znajdują się posągi patronów Polski: św. Wojciecha i św. Stanisława ze Szczepanowa. Pozostałe ołtarze i wyposażenie również są godne uwagi.

A czy figura Matki Boskiej rzeczywiście umożliwiła zakończenie budowy kościoła? Trudno dzisiaj dociec, ale jest to wielce prawdopodobne. Taką wersję wydarzeń opowiedział mi jeszcze w latach siedemdziesiątych Józef Kolasiński, długoletni sekretarz przedwojennego magistratu, oraz skrupulatny ostrowski kronikarz i pamiętnikarz. Potwierdzenie niektórych wątków z jego relacji znalazłem zresztą w rosyjskojęzycznych źródłach z epoki. W każdym razie budowa kościoła została dokończona, a figura Bogarodzicy stoi przed nim do dzisiaj, budząc zachwyt swoim pięknem i zdziwienie inskrypcją na postumencie.

Cztery lata temu z inicjatywy dziekana ks. Jana Okuły oba posągi autorstwa Andrzeja Pruszyńskiego przeszły gruntowną renowację. Naprawiono wówczas i połatano ubytki, a przede wszystkim usunięto warstwy farby - efekt amatorskich zabiegów konserwatorskich z lat wcześniejszych i dzisiaj można je podziwiać w pełnej krasie.

Co ma książę do organów?

Nie był to zresztą jedyny fortel ostrowskich proboszczów. W nowym kościele nie było organów i muzyczną oprawę nabożeństw zapewniała orkiestra dęta. Aby zainstalować organy, potrzebna była zgoda władz rosyjskich, a te znów zaczęły mnożyć przeszkody. Aby uzasadnić przed nimi zakup organów, następca księdza Jarnutowskiego ks. Aleksander Rzewnicki wykorzystał podobno kolejny pretekst. Na początku sierpnia 1897 roku gubernię łomżyńską odwiedził nowo powołany generał-gubernator warszawski, książę Aleksander Bagration-Imeretyński. Po wizycie w Łomży i Ostrołęce, przybył on specjalnym pociągiem do Komorowa gdzie najpierw zwizytował koszary i odbył przegląd zgrupowanych tam oddziałów 6 dywizji piechoty, a następnie udał się do Ostrowi. Między innymi odwiedził wówczas cerkiew artyleryjską oraz kościół św. Stanisława (obecnie pw. Wniebowzięcia NMP). Podobno sama świątynia jak i znajdująca się przed nią figura Matki Boskiej Łaskawej bardzo mu się spodobały. I tę wizytę postanowił wykorzystać ksiądz Rzewnicki.

W podaniu do władz guberni miał wyrazić głębokie ubolewanie, że wizyta tak dostojnego gościa nie została uświetniona (jak to miało miejsce dwa dni wcześniej w Łomży) uroczystą muzyką organową. A co będzie gdy książę gubernator, lub inny członek carskiej rodziny znów odwiedzi nasze miasto? Wstyd!!! I podobno taki argument wystarczył.

Znów można się zastanawiać, czy tak było naprawdę, ale czy warto? Podobno legenda jest ukochaną siostrą historii, a Włosi w takich sytuacjach uważają, że „se non è vero, è ben trovato (nawet jeśli to nie jest prawdziwe, to jednak dobrze wymyślone)”.

Faktem bezspornym jest natomiast, że w roku 1903 na chórze kościoła zostały zainstalowane organy wykonane przez warszawską firmę Blumberga. Wówczas proboszcz przekazał instrumenty muzyczne ostrowskiej straży ogniowej, co dało początek orkiestrze strażackiej, której spadkobierczynią jest w prostej linii dzisiejsza ostrowska Młodzieżowa Orkiestra Dęta.

Tutaj się czyta. Bez reklam.

Tak jak w kiosku. Kupując prenumeratę cyfrową, możesz czytać najnowsze wydanie Tygodnika Ostrołęckiego.

Co zyskujesz:

  • dostęp do wszystkich treści Tygodnika Ostrołęckiego
  • najnowsze e-wydanie Tygodnika Ostrołęckiego
  • artykuły, reportaże, wywiady i multimedia
  • co tydzień nowy numer Ekstra Magazynu
Andrzej Mierzwiński

Dodaj pierwszy komentarz

Komentowanie artykułu dostępne jest tylko dla zalogowanych użytkowników, którzy mają do niego dostęp.
Zaloguj się

plus.to.com.pl

Polska Press Sp. z o.o. informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.

Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.

© 2000 - 2019 Polska Press Sp. z o.o.